Surfujesz po: Commyounique-home » Filo(b)logia » Językiem po prostu » Samodzielna nauka angielskiego: część I- zasady ogólne

Samodzielna nauka angielskiego: część I- zasady ogólne

samodzielna nauka angielskiego Commyounique

Nigdy nie będę mówić po angielsku. Uczę się już tyle lat i nic, a mój znajomy nauczył  się sam. Ja nie mam do tego głowy.

-Jak sam?

-Normalnie. Z telewizji.

-Chwila, chwila, to nie tak. Samodzielna nauka angielskiego to nie tylko oglądanie filmów.

W tym momencie odczuwam, jak skacze mi ciśnienie, a na usta cisną mi się wulgaryzmy. Bo jak tu zachować spokój, kiedy po raz tysięczny słyszę tę  samą, nazwijmy rzeczy po imieniu- bzdurę- że ktoś dorosły w cudowny i naukowo niewytłumaczalny sposób posiadł umiejętność posługiwania się obcym językiem i to bez najmniejszego wysiłku. Rozumiem, że ludzie w ten sposób lubią się przechwalać, lecz za ich sukcesem językowym stoi znacznie więcej, niż gapienie się w ekran telewizora. Bynajmniej nie twierdzę, że samodzielna nauka angielskiego i jakiegokolwiek innego języka jest niemożliwa. Wręcz przeciwnie. Jest to jednak proces specyficzny i aby był skuteczny, powinien przebiegać według pewnych zasad. Ze względu na ogromnie zaciekawienie moich kursantów, postanowiłam stworzyć cykl poświęcony wskazówkom dotyczącym tego tego tematu.

W części pierwszej przedstawię pewne ogólne reguły, których zrozumienie wydaje mi się kluczowe. W kolejnych artykułach zajmę się również określonymi technikami i trikami, dzięki którym twoja samodzielna nauka angielskiego stanie się skuteczna i przyjemna.

Pozbądź się złudzeń i daj sobie czas.

Kuszą reklamy obiecujące, iż posiądziesz umiejętności językowe w dwa tygodnie? Nauczysz się mówić, jak Neo kung-fu w „Matriksie”? No cóż, jest w tym tyle prawdy, co obietnicach uzyskania sześciopaka bez siłowni oraz wagi modelki przy pomocy cudownego koktajlu. Gdyby alternatywne metody faktycznie były skuteczne, rzuciłabym swój styl nauczania na rzecz tychże, jak pewnie każdy inny lektor, licząc na niezły zarobek. Należy sobie jednak uświadomić, że samodzielna nauka angielskiego to nauka umiejętności, podobnie jak nauka gry na instrumencie. Nie można zostać wirtuozem gitary niczym Hendrix w ciągu kilku dni. To wymaga lat, tysięcy godzi ćwiczeń i wielu porażek. Zamiast więc wymagać od siebie płynności po 60 dniach, zrelaksuj się i przestań się karać za brak efektów. Pamiętaj, że nie musisz mówić jak anglik by się dogadać. Słynne „czasy” i inne struktury wejdą zaś w krew dopiero po kilku miesiącach lub nawet latach, o ile najpierw je zrozumiesz.

Łącz teorię i praktykę

Chociaż wątpię, czy istnieje bardziej utarty slogan, dla wielu ta zasada nie wydaje się taka oczywista. Mnóstwo osób sądzi, iż „wystarczy po prostu gadać”, a angielski „wniknie” w nas sam, beż naszego świadomego wysiłku. Niektórzy sądzą, że nauczą się angielskiego po prostu będąc w kraju anglojęzycznym, albo, jak już wspominałam, oglądając brytyjską i amerykańską telewizję. Ogromna ilość naszych rodaków, którzy mieszkają w Zjednoczonym Królestwie od wielu lat, a którzy posługują się językiem angielskim w stopniu zerowym, lub na tyle słabym, że nie mogą podjąć prestiżowej pracy, dowodzi jak błędne są tego typu założenia. Może wielu z nas zdaje sobie sprawę, iż bardzo małe dzieci faktycznie uczą się, lub wręcz „nabywają” (ang. acquire) język ojczysty niemalże bezwysiłkowo, sądząc, iż w ich przypadku również tak będzie.

Niestety, jeśli jesteś dorosły, musisz „zakuwać teorię” oraz ćwiczyć ją w praktyce. Jeśli pozbawisz siebie jednego z tych elementów, możesz nie odnieść sukcesów,

tak jak wielu młodych ludzi, którzy kończą szkołę pamiętając „czasy” i „trzy form”y, ale kiedy mają się odezwać po angielsku, chowają głowę w piach. W ich przypadku często cierpi element ćwiczeń uaktywniających ich wiedzę.

Powtarzaj po tysiąckroć

Moi uczniowie często przewracają oczami, kiedy każe im powtarzać nowo poznane wyrażenie kilkanaście razy. Potem również polecam im zrobić to samo w domu, ale setki razy. I nie jest to kolejny dowcip. Wróćmy do analogii z grą na gitarze. Czy wystarczy, iż dany akord lub gamę zagrasz tylko 10 razy? Czy przestaną cię wtedy boleć palce, a ty będziesz grał bez najmniejszego fałszu z zamkniętymi oczami o 3.00 nad ranem? Powiedzmy sobie szczerze, samodzielna nauka angielskiego to żmudny i wymagający proces wielokrotnych powtórzeń.

Dane wyrażenie i struktury należy powtarzać, aż osiągniemy płynność, prędkość i automatyzm native speakera, a wtedy sukces murowany.

Podążaj za przewodnikiem

Wyobraź sobie, że postanawiasz rozpocząć samodzielną naukę języka. Od czego zaczniesz? Sięgniesz po słownik i wkujesz na pamięć wszystkie słowa w porządku alfabetycznym? Strata motywacji gwarantowana po 10 minutach…W takim razie może przeczytasz książkę albo obejrzysz film? Nie, to jeszcze za trudne. No to gramatyka. Tylko czy warto zacząć od trybów warunkowych, czy od strony biernej? I wtedy uświadamiasz sobie, że nie nauczysz się języka na chybił trafił. Proces ten musi być uporządkowany i pozbawiony chaosu. Aby mieć pewność, że taki właśnie będzie, należy zatroszczyć się o przewodnika. I niekoniecznie mam tutaj na myśli lektora języka obcego, choć zapewne kilka pierwszych lekcji pod okiem profesjonalisty naprawdę ułatwiło by sprawę (Załoga Commyounique zawsze chętna do pomocy!).

Przewodnikiem może być dobry podręcznik integrujący wszystkie umiejętności językowe na odpowiednim poziomie.

Zapomnij o przypadkowych pozycjach w postaci „rozmówek” z supermarketu. Wybór odpowiedniego podręcznika i innych pomocy do samodzielnej nauki to absolutnie kluczowa kwestia, nad którą szczegółowo pochylę się w przyszłości.

Samodzielna nauka angielskiego: Ćwicz często!

Kursanci, którzy przychodzą na 60miutową lekcję raz w tygodniu, a pomiędzy poszczególnymi zajęciami nie znajdują wiele czasu na ćwiczenia, często ulegają frustracji. W ogóle mnie to nie dziwi. Po pół roku takiej nauki mają w sumie 24-30 godzin kontaktu z językiem. Doba kontaktu z językiem! Nawet najwięksi szarlatani nie śmieją sugerować, że z nimi nauczysz się języka w tak krótkim czasie. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że ćwiczyć trzeba częściej, o ile mamy zamiar mówić w języku, którego się uczymy. Co to znaczy częściej? Najlepiej co każdego dnia.

Zacznij więc od wyrobienia sobie nawyku codziennej pracy nad językiem.

Pomogą Ci w tym przeróżne aplikacje, takie jak Duolingo.

Wracaj do początku

Kiedy byłam na studiach i zdarzało mi się zasiąść do przedegzaminacyjnych powtórek na trzy tygodnie przed terminem, uświadamiałam sobie w przeddzień egzaminu, że niewiele pamiętam i muszę powtórzyć wszystko od początku. Koszmar i panika! Kiedy uczymy się czegoś po raz pierwszy, nowo nabyta wiedza i umiejętności szybko nam „uciekają”.

Dlatego samodzielna nauka angielskiego oraz innych języków oznacza nieustanne powroty do początku, aż wszystko, nad czym pracowaliśmy, ulegnie zautomatyzowaniu.

Nie ma tutaj miejsca na trzy razy zet, musimy pamiętać wszystko, zawsze, a najbardziej materiał, który poznaliśmy jako pierwszy.

Wymienione przeze mnie reguły, jakimi powinieneś kierować się w trakcie nauki języka obcego, mogą wydawać się aż nazbyt oczywiste. Jednakże większość ludzi, które uskarżają się na niską skuteczność lub brak motywacji do tego procesu, w ogóle o nich nie pamięta. Dlatego jeśli samodzielna nauka angielskiego ma być skuteczna, warto abyś nie zapomniał o zasadzie , którą roboczo nazwałam zasadą 6ciu P:

  1. Poświęcenie czasu
  2. Połączenie teorii i praktyki
  3. Powtarzanie wielokrotne
  4. Powtarzanie częste
  5. Przewodnik
  6. Powrót do początku

To, co zaczynasz? Powodzenia i zaglądaj tutaj po garść kolejnych porad dotyczących uczenia się się języka w domowym zaciszu.