Surfujesz po: Commyounique-home » Filo(b)logia » Językiem kultury frankofońskiej » Francuskie sery i Casu marzu, czyli kulinarna Piękna i Bestia.

Francuskie sery i Casu marzu, czyli kulinarna Piękna i Bestia.

francuskie sery a casu marzu

Francuskie sery-  Piękna o oryginalnym smaku i aromacie

Francuskie sery słyną na cały świat. Kojarzą się z tradycją, dobrą jakością, wykwintnością, często z wysoką ceną, ale przede wszystkim z niepowtarzalnym smakiem, aromatem. No właśnie….smak i aromat. To te elementy z jednej strony we francuskim serze pociągają, a z drugiej odrzucają. Im bardziej śmierdzi, tym lepszy w smaku – ja wyznaję taką właśnie zasadę. Ale czy mam rację? Czy zapach i smak, jakimi szczycą się francuskie sery jest najobrzydliwszą a zarazem najbardziej pociągającą rzeczą, w światowym przemyśle serowarskim? Otóż okazuje się, że nie!

Francuskie sery pokonane- Bestia Casu marzu z nutą wymiocin

Francuskie sery wcale nie biją rekordu w kwestii …obrzydliwości. Istnieje pewien włoski ser, zwany Casu marzu. Jest to ser produkowany na Sardynii, na bazie mleka owczego. To, że w produkcji serów pleśniowych używa się różnych grzybów, bakterii, nie dziwi nikogo. Jednak ten włoski ser produkowany jest w sposób- powiedzmy delikatnie- dość oryginalny. Do jego wyrobu używa się larw muchy Piophila casei, które żyją wewnątrz sera. Ser spożywa się z żywymi larwami. Żyją one w serze, mają postać białych robaczków o długości około 8 mm. Co ciekawe, w czasie konsumpcji sera należy chronić oczy ponieważ podrażnione larwy mogą skakać na wysokość nawet 15 cm. Żywe larwy oznaczają, że ser jest dobry do spożycia (słowo dobry, proszę zauważyć, nabiera tu dość niejasnego znaczenia i może lepiej byłoby napisać „gotowy do spożycia”). W przypadku, gdy larwy są martwe, ser jest nieświeży i może spowodować zatrucie. Dla osób o nadmiernej wrażliwości ser wkłada się w woreczek, który odcina tlen larwom, które wychodzą z sera. W ten sposób można go konsumować w nieco większym komforcie. Przynajmniej nic nie rzuca się w oczy :)! Masakra.

francuskie sery  a casu marz

Francuskie sery – lepsza pleśń czy larwy muchy?

Według Księgi rekordów Guinessa, ser Casu marzu jest najniebezpieczniejszym serem na świecie. A oto jak opisuje Casu marzu przewodnik Extreme Cuisine: Exotic Tastes from Around the World wydany przez  Lonely Planet:

 « Visqueux et mouvant, le Casu marzu a une parfaite saveur de pourriture et de décomposition avec une note prolongée de vomi. Il brûle»

 “Lepki i ruszający się, Casu marzu ma doskonały smak zgnilizny i rozkładu z długą nutą wymiocin. Pali”

To niepojęte, jak coś takiego można włożyć do ust!!!  Jednakże (i słusznie) ser ten jest zakazany do sprzedaży w Unii Europejskiej. Powodem zakazu spożywania tego sera są wywoływane przez niego problemy związane z układem trawiennym. Larwy mogą przemieszczać się po układzie pokarmowym, przedostając się z żołądka do jelit. Przenikając przez ściany jelit, mogą powodować nudności, wymioty, bóle brzucha i krwawe biegunki. Prawdziwy koszmar. Na Sardynii nie ma go oficjalnie na rynku, jednak, aby podtrzymać jego produkcję Sardynia ogłosiła Casu marzu jako tradycyjny, włoski produkt spożywczy. W 2005 niektórzy pasterze sardyńscy we współpracy z Instytutem Żywności w Sassari podjęli się produkcji tego sera w warunkach kontrolowanych.

Ja jednak wolę sprawdzone, pyszne sery francuskie bez ekstremalnych doznań. Chociaż i te mogą być dla niektórych również ekstremalne. Zatem zanim ktokolwiek powie złe słowo na francuskie sery, to niech najpierw wspomni sobie Casu marzu. Bof!!!!!!!!!!!!!!!!!

 Poniżej możesz zobaczyć jak spożywa się casu marzu. MNIAM!

Życzymy smacznego!

Z wykorzystaniem informacji zawartych na: pl.wikipedia.org, fr.wikipedia.org

Dodaj komentarz